wtorek, 12 lutego 2013

18. Niech żyje król!

Sentymenty, drodzy. Sentymenty pchnęły waszą autorkę do napisania tu mimo zawieszenia bloga. Zaczęłam przeglądac statystyki Wilczku, ponownie zakładając bloga, dokładnie nie wiedząc właściwie o czym. Może i w tym tkwił błąd. Może i Bóg tak chciał, żebym w te statystyki zajrzała i zdała sobie sprawę, że to kolejna droga donikąd.. że trzeba tu wrócic, bo ten blog to to, do czego bezustannie dążę. Może nie pod postacią tego, co zawsze prowadziłam, bo, niestety, Wilki94 straciły dla mnie na wartości, kiedy sytuacja wymknęła nam się z rąk (łap?). I z tego powodu miałam rzucac bloga. Z tego, ponieważ nie widziałam sensu w paraniu się czymś, co zupełnie mnie już nie wychodzi, co nie daje mi radości, a staje się przykrym obowiązkiem. Wrócic tu, ale zając się czymś innym, nie zostawiając go na pastwę losu. Wiem, że dla wielu może to byc lekkim wstrząsem - ten blog już raz miał przechodzic metamorfozę. Odrzuciłam wąskie kategorie anthro, chcąc go rozwinąc, uzyskac nowych czytelników. Cóż, praca i wtedy okazała się żmudna, przytłoczenie wzięło górę, Wilczku ponownie upadło - a to o wiele cięższe brzemię, niż brak satysfakcji z tego, co się robi.   Niemniej, po co zakładac nowego bloga, gdy ma się kilku, kilkunastu czytelników, gdy ten blog jest potrzebny, gdy ja jestem potrzebna? Może przesadzam. Nie jestem tak popularna. Mimo wszystko jednak czas włożyc ręce w co innego. Zainspirowana blogami Kobiety-Ślimaka-Revv, chciałam robic coś podobnego. Połączyc wszystko z niczym i swoimi pasjami. A jednak może da się to połączyc. Stare z nowym. Przyjemne z pożytecznym. Zapewne pomyślicie - zanim kolejny raz zmieni tematykę, może po prostu założy nowego bloga? Też tak myślałam, i do tego dążę. Chciałam. Po co jednak was tracic? Wrócę do statystyk. Przeglądałam wyświetlenia, jak niegdyś, co także mnie zmusiło do powrotu. Wyświetlenia.. otóż, wyświetlenia międzynarodowe. Może w niewielkich ilościach, ale jednak. To coś, o co biją się blogerzy. Sława na skalę większą, niż nasz kraj. Zapewne sprawione to jest tym, że promuję obcokrajowców-autorów. Radośc daje i tak.
Do czego zatem dążę po tym zawiłym wstępie (za który przepraszam, noszą mną emocje!)? Do tego, że od tej chwili chcę zrobic z Wilczku coś zupełnie mojego. Bloga o nieokreślonych horyzontach, w którego będę przelewac wszystkie moje aktualne inspiracje. Czasem grafika, czasem opowiadanie, czasem komiks, czasem filozoficzna przemyślanka. Czy wypali? Nie wiem. Wielu pewnie powie, że to pakowanie się w kolejne bagno. Raz się żyje. Nie chcę was stracic. To się dla mnie liczy. W związku z powyższym, pisac będę częściej, dużo częściej. A ten post zapewne powstał po to, żeby zwrócic waszą uwagę, że Wilczku wciąż żyje, a w szczególności we mnie. 
I mam nadzieję, że pomożecie mi, by ponownie zagrało pierwsze skrzypce.

2 komentarze:

  1. Hej Wilczku:) Ja akurat jestem nową czytelniczką twojego bloga, ale mam nadzieję,że zostanę tu na dłużej:) Jeśli możesz informuj mnie o nowych wpisach, chce je czytać regularnie;D I też uwielbiam Skrillexa:]

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tu nic nie mówię o innych, ale mnie no, niestety stracisz. Nie lubię takich filozofowatych blogów i jakiś składanek. Dziękuję mimo wszystko za poprzednie notki c:

    OdpowiedzUsuń