czwartek, 1 sierpnia 2013

32. When come to say goodbye

Nigdy nie sądziłam, że przyjdzie mi napisać tę notkę. A jednak. 
Po ostatnich obserwacjach siebie, bloga, swojego otoczenia i wszystkiego, co mnie interesuje, stwierdzam z powodzeniem, że moje życie się zmieniło. Diametralnie, porażająco, kolosalnie. Nic już nigdy nie będzie tym, czym było. Dorastam ja, wraz ze mną moje plany, ambicje, marzenia. Zmieniają się cele, przyjaciele, przekonania, całe życie. I choćbym nie wiem jak chciała zatrzymać to wszystko przy sobie, nigdy nie zatrzymam, wszystko się zmienia. Należę do osób sentymentalnych, które nie lubią zbytnio zmian, ale kiedy przyjdzie co do czego, same w końcu poczują, kiedy nadejdzie kres i należy pójść naprzód. Dawno już porzuciłam swoje dawne przekonania, to, co bawiło mnie niegdyś, bawić przestało. To, co pasjonuje, zostaje zwykle w sercu, w jego skromnym i bezpiecznym zaciszu. Życie nauczyło, ludzie nauczyli. Pozostawili po sobie bruzdy i szramy w sercu, ale i niepowtarzalne nauki, które pozwoliły mi poznać siebie i wszystko wokół jak nigdy dotąd.
Od niedawna, jak wszyscy wiecie, mam psa. Pozostała mi więc wspaniała trójka - moja przyjaciółka, mój chłopak i mój pies. Oni w zupełności mi wystarczają i im chcę poświęcić swoje życie, a także na rozwijanie pasji i ambicji w samej sobie, by stawać się coraz lepszym człowiekiem. Miałam fragmenty życia, kiedy gubiłam się, nie wiedziałam, jaka droga jest tą dobrą. Powoli obieram nowe horyzonty, łapię wiatr w nowo rozwinięte żagle. 
Tak, moi drodzy. Wszystko się zmieniło. 
Również Wilczku nie jest już tym Wilczku, jakim je założyłam 31 maja, 2009 roku. Z zamiarem pomocy autorom zagranicznym, z zamiarem pomocy moim pobratymcom, moim przyjaciołom z RPG. Przyznam, to już nie jest to samo - aktualnie nie gram na żadnym z nich. Wieki temu pojawiła się ostatnia "pierwotna" notka, zaczęłam wtrącać inne swoje pasje, mając nadzieję, że jakoś to pogodzę, że wcale nie muszę opuszczać ukochanego bloga, z którym tak się związałam. Doszłam jednak do wniosku, że nie chcę robić z Wilczku czegoś, czym nie jest i nigdy nie będzie. Wiem, że zaciekłych czytaczy i tak zatrzymam, bo Ci, którzy czekali ze zniecierpliwieniem na nowe, obkute w arty notki już przepadli na zawsze. 
Tak, nie mylicie się. To koniec Wilczku. 
Dziękuję wam.. za wszystko. Choć nawet nie wiem, w jaki sposób mam dziękować, bo zrobiliście dla mnie tak wiele. Tutaj osiągnęłam po części to, o czym marzyłam. Pewien rozgłos, pewną wiedzę, pewne, topowe miejsce i kojarzenie nazwy "Wilczku" tylko z jednym przez wtajemniczonych. Dziękuję za każdy komentarz, każde wsparcie, każde wyświetlenie, każde wejście, każdą część wiary we mnie, każde oczekiwanie na nową notkę. Kocham Was i zawsze będę. Nigdy nie zapomnę.
Nie oznacza to jednak, że rozstajemy się na zawsze. Będę kontynuować blogowanie na innym blogu, poświęcając go mojej największej z pasji - psom. Kilka notek stąd przeniosę tam, a potem pojawiać się będą nowo napisane. Psiarze pewnie się ucieszą, a i ja nawiążę z moimi braćmi lepszy kontakt. Również nie mówię, że z bloga wszystko kasuję i znikam - wszystko zostaje do waszej dyspozycji. W najbliższych dniach postaram się przepisać całą listę autorów. Wiem, że to wszystko bardzo Wam się przydawało i przydaje. Stronę na Facebooku zamknę, pojawi się zapewne nowa, oddana nowemu blogowi. 
Gdyby ktoś chciał kontynuować obserwowanie lub jest zainteresowany nowym blogiem i jego tematyką - LINK TUTAJ. 

Jeszcze raz. Kocham Was żuczki. Do zobaczenia.

4 komentarze:

  1. Szkoda że odchodzisz ale wierzę że to dobra decyzja. Trzymaj się ! Już obserwuję nowy blog. ;)

    http://dorota-nevergiveup.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że dołączyłaś do grona psiarzy. Nie martw się, jest to grono życzliwe, które zawsze wesprze cię w potrzebie i podeśle dobrą radę. Mam nadzieję, że będziesz szczęśliwa. Ja zanim zaczęłam prowadzić mój blog i zanim do życia mojego wstąpiła ta psia pasja, nie mogłam się uwolnić od przeszłości. Wmawiałam sobie różne rzeczy o samej sobie. Teraz wiem czego chcę. I mam nadzieję, że ty też :D .

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, szkoda, że odchodzisz. Cieszę się jednak, że nie na zawsze. Z pewnością będę dalej czytać twoje wpisy, niezależnie od tematyki. Za bardzo lubię twój styl pisania, żeby teraz tak nagle przestać. ^^
    Trzymaj się. :**

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda, moja dziewczyna bardzo go lubila :(

    OdpowiedzUsuń